FMC Management
 

Aktualności

RSS Facebook

Kategorie

Kalendarium

18 styczeń 2019

Puls rynku: Raporty tygodniowe

2018-11-23 21:38

Z czym mocował się rynek?

Tydzień dobiega końca
Tydzień roboczy, oczywiście - przynajmniej na rynku forex, w bankach, na giełdach etc. Przypomnijmy, że w poniedziałek eurodolar startował z okolic 1,1410, zaś we wtorek wzbił się niemal do 1,1470. Końcówka piątku to jednak rejon 1,1330. A to znaczy, że euro straciło na wartości, dolar zarobił, rynek nie ufa wspólnej walucie.

Cóż: dziś przyczyną niepowodzeń euro były przede wszystkim bardzo słabe indeksy PMI z Niemiec i Strefy Euro. W przemyśle Niemiec zanotowano tylko 51,6 pkt, a oczekiwano utrzymania 52,2 pkt. W usługach było 53,3 pkt, zakładano 54,5 pkt. Odczyty dla całej Strefy Euro też wypadły poniżej prognoz, w tym dla przemysłu to jedynie 51,5 pkt.

W USA też nie było rewelacji, niemniej liczby były lepsze od europejskich, a w stosunku do prognoz różniły się tylko nieznacznie. W przemyśle 55,4 pkt (zakładano 55,7 pkt), w usługach 54,4 pkt (miało być 54,9 pkt).

2018-10-19 22:26

Tydzień słabych danych z Polski

Sytuacja poza Polską
Pod koniec tygodnia - a słowa te piszemy w piątek przed 22:00 - euro znów zarabia do dolara. Innymi słowy, wykres eurodolara biegnie w górę, jakkolwiek daleko mu choćby do poziomów, które notowano u progu tygodnia. A było to nawet 1,1620.

Dolar się wzmacniał m.in. dlatego, że Fed raczej nastawiony jest na trzymanie swego dotychczasowego kursu na zacieśnianie polityki monetarnej, a lamenty i pogróżki Trumpa w tej kwestii są raczej wliczone w koszty i traktowane jako zło tyleż konieczne, co raczej nie mające wielkiego wpływu. Trump zresztą łamie w ten sposób niepisaną konwencję i np. p. Kudlow, prezydencki doradca, musiał później tłumaczyć swego szefa na język politycznej elegancji, zapewniając, że jego celem nie jest wywieranie nacisku na FOMC.

2018-10-13 06:28

S&P nas docenia

Na świecie
Piątkowa sesja przyniosła redukcję dzienną takich indeksów jak DAX czy CAC40, ale np. FTSE250 czy BUX finiszowały na plusie. Ogólnie jednak klimat tygodnia był po prostu spadkowy. Na giełdzie amerykańskiej obserwowano obniżki największe od lutego, zaś indeks Shanghai Composite stracił przez pięć dni 8 proc.

Równocześnie obniżyła się wartość dolara. Było to stymulowane zapewne słowami Donalda Trumpa, który kilka razy niepochlebnie wypowiedział się na temat Rezerwy Federalnej, teraz już nie kryjąc swojej irytacji kierunkiem, w którym zmierza polityka Fed. Dwojako zresztą można interpretować reakcję rynku: z jednej strony jako brak zaufania do dolara (skoro na linii gabinet prezydenta - Fed pojawiają się poważne tarcia), z drugiej - jako wybieganie naprzeciw prezydenckim oczekiwaniom, bo przecież jednym z marzeń Trumpa, w kontekście jego protekcjonistycznej polityki, jest słaby dolar. Tak czy inaczej, EUR/USD zakreślił wczoraj nawet wartości rzędu 1,1610, acz potem obniżył trochę lot i teraz klaruje się przy 1,1555. Teoretycznie udało się wrócić do konsolidacji ciągnącej się od maja (która już dwa razy była łamana dołem), acz w dużym przybliżeniu można obecny stan określić jako balansowanie na pograniczu tegoż trendu bocznego.

2018-09-21 22:41

Wokół Stanów inne kraje

Eurodolar i funt
Eurodolar pozycjonuje się teraz na poziomie 1,1750. Jeszcze przedwczoraj, a nawet wczoraj rano powiedzielibyśmy, że to wysokie notowania euro, ale warto pamiętać, iż w międzyczasie mieliśmy maksima na 1,1790 - 1,18. Wykres przebił opór, który obowiązywał od końcówki sierpnia, niemniej wciąż pozostaje w konsolidacji trwającej od maja, przynajmniej jeśli pojmować ją szeroko. Zdaje się, że dopiero przejście przez rewir 1,1840-50 byłoby realną zmianą.

Newsy dnia dzisiejszego, dotyczące spraw eurodolarowych (przynajmniej pośrednio) są np. takie, że podobno duet USA - Meksyk zbliża się, ale bez Kanady, zatem o tercecie mowy nie ma, do wykonania znaczącego ruchu w sprawie porozumienia handlowego. Tak przynajmniej twierdzi p. Hassett, doradca Białego Domu.

2018-08-24 20:22

Czy przemija postać świata?

Co nadchodzi?
Patos musi być, oczywiście. Zresztą, może i jest on uzasadniony. Oto i czasy nastały nam takie, że mocarstwa zmierzają ku konfrontacji tego czy innego rodzaju. Tego czy innego - co oznacza, że nie musi to być jakaś bliżej nieokreślona wielka wojna, ale np. zaostrzona rywalizacja gospodarcza, wspierana wojnami hybrydowymi i "kolorowymi rewolucjami" w różnych pozornie pomniejszych, a w sumie newralgicznych punktach świata.

Donald Trump rozwinął fronty wojny handlowej, nakładając cła na rozmaite państwa konkurencyjne i sojusznicze. Dla przykładu, w tym tygodniu zaczął działać pakiet ceł na odcinku chińskim - mianowicie na kwotę 16 mld USD, obejmujący 284 kategorie produktowe. Chiny odpowiedziały ograniczeniami na analogicznym poziomie. Co prawda można się było tego spodziewać, bo obie strony już dawno temu zapowiedziały takie działania, ale zawsze warto mieć pewność, że zrealizowano to, co zaplanowano. Oczywiście gdzieś w tle jest też wizja rychłych rozmów na linii Waszyngton - Pekin, ale Trump ma i inne problemy. Przeciwnicy polityczni ochoczo wykorzystują mniej lub bardziej kompromitujące prezydenta zeznania takich osób jak były prawnik czy były szef sztabu wyborczego Trumpa - i nad Złotowłosym zawisło widmo impeachmentu, który miałby (według niektórych) katastrofalny wpływ na rynek akcji.

2018-08-17 21:25

Nader złożone kwestie międzynarodowe

Kto w co gra?
Czasami relacje pomiędzy państwami i formalnymi lub nieformalnymi blokami państw da się opisać w sposób prosty, binarny: ci z tej strony, tamci z drugiej, a spór toczy się dokładnie o to i tamto.

Zazwyczaj jednak to nie jest takie proste. Weźmy dla przykładu spór USA z Turcją. Niewątpliwie Turcja pozostaje w NATO, jest więc, przynajmniej teoretycznie, sojusznikiem USA. Ba, zdarzyło się jej nawet w roku 2015 zestrzelić rosyjski samolot nad niebem syryjskim, co na pierwszy rzut oka powinno tym bardziej ustawiać ją po stronie Zachodu i przeciw Rosji. Ale oczywiście wiemy, że to nie jest takie proste. Turcja próbuje manewrować pomiędzy Zachodem a Moskwą (na ile w ogóle można mówić o "Zachodzie", bo przecież UE i USA to też dwa różne motory międzynarodowej polityki). Ankara jest wroga Izraelowi, a także rywalizuje ze znacznie bardziej konserwatywną w swym sunnizmie Arabią Saudyjską (która pomimo jawnego tkwienia w fundamentalizmie robi w polityce USA za ów "dobry islam" i "naszych chłopaków"). Turcja łamała też sankcje amerykańskie nałożone na Iran. W dodatku w ramach częściowej zmiany polityki nawiązane zostały w miarę ciepłe relacje Turcji z Moskwą. W tle przewija się też swoisty romans Ankary z Szanghajską Organizacją Współpracy (Iran, Rosja, Chiny), do której Turcja może (mogłaby?) przystąpić. Niektórzy zwracają też uwagę na to, że Turcja odpuściła sobie obronę praw Ujgurów, mniejszościowego ludu tureckiego z Chin.

2018-08-03 21:54

I już po wszystkim

Rynek pracy w Stanach i inne kwestie
Eurodolar krążył dziś w zakresie od 1,1560 do 1,1610. Minima osiągano dwa razy: o 10:00 oraz ok. 15:30, maksima ok. 13:30 oraz pomiędzy 14:00 a 15:00. Tak czy inaczej, zakres wahań nie był bardzo duży. Rejon dołków dziennych można uznać za wsparcie, niższy poziom to 1,1515, ale tam nie doszliśmy.

Ogólnie rzecz biorąc, eurodolar wędruje w konsolidacji trwającej od połowy maja, aktualnie w dolnych obszarach tego zakresu. Przypomnijmy, że dziś mieliśmy payrollsy, dane z rynku pracy USA. Bezrobocie za lipiec zgodnie z prognozą spadło z 4 proc. do 3,9 proc. Zatrudnienie poza rolnictwem wzrosło raczej skromnie - o 157 tys. posad, zaś ogólnie w sektorze prywatnym o 170 tys. Tymczasem prognozy opiewały na 190 tys. i 189 tys. Z drugiej strony, wyraźnie poprawiły się rezultaty czerwcowe, tak więc ostateczne dane nie były aż tak złe. Płaca godzinowa zgodnie z założeniami wzrosła o 0,3 proc. m/m. Obniżono jednak wynik czerwcowy z +0,2 proc. m/m do +0,1 proc.

2018-07-21 08:09

Czas nowego rozdania?

Eurodolar i wielka polityka
W kończącym się tygodniu (czy też w zakończonym już tygodniu roboczym) było parę wydarzeń, które można uznać za istotne czy to dla rynku walutowego, czy to dla gospodarki światowej, czy wreszcie - dla wielkiej polityki w długim terminie.

Pierwsza kwestia to oczywiście spotkanie Trumpa z Putinem w Helsinkach. Mainstreamowa interpretacja jest taka, że amerykański prezydent dał się ograć zimnemu szachmistrzowi z Moskwy, Ameryka przegrała partię, "wolny świat" został ośmieszony itd. To jednak powierzchowne widzenie spraw, zresztą szybko pojawiły się głosy dostrzegające w tym wszystkim coś więcej. Przede wszystkim, tak do końca nie wiemy, o czym na osobności rozmawiali Trump i Putin. Wydaje się natomiast, że ze strony amerykańskiego prezydenta, mimo ewentualnych błędów i niezręczności (jak odbieranie powagi własnym służbom specjalnym), było w tym wyrachowanie. Bez żartów: tak jak Reagan był sprawnym politykiem, prezentującym, gdy było to użyteczne, wizerunek aktora z westernu, tak i Trump jest doświadczonym, potrafiącym kalkulować przedsiębiorcą, a nie poczciwym redneckiem-głuptaskiem z prowincji, gotowym sprzedać pole roponośne za flaszkę samogonu i garść świecidełek.  

Na przykład w nadchodzącej epoce główną konkurencją dla USA będą Chiny - i Trump gotów jest zawrzeć pewne kompromisy, by mieć jako taką gwarancję, że Rosja będzie czy to po jego stronie, czy też nie do końca po tej drugiej. Swoją drogą, sekretarz skarbu, p. Mnuchin, zaznaczył, że USA monitorują dokładnie sytuację juana, doszukując się sygnałów manipulacji, z powodu których wartość chińskiej waluty miałaby być sztucznie zaniżana na niekorzyść gospodarki Stanów.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Serwis zintegrowany z aplikacjami LucidOffice